Nie uważam się za bohatera! - górnik z Marcela ratował ofiarę wypadku

Ten wypadek drogowy w Radlinie cała Polska oglądała ze zgrozą - nagranie z monitoringu obiegło telewizje i media. Po zmroku i w deszczu dwa samochody potrąciły nastolatkę przechodzącą przez ulicę na pasach. Nikt wtedy nie wiedział, że ranną dziewczynę uratował górnik kopalni Marcel – jako jedyny ze świadków pospieszył na ratunek i udzielił fachowej pomocy.

Mieszkanka Radlina 15-letnia Emilia opuściła już specjalistyczny szpital w Katowicach (dokąd pogotowie przewiozło ją z poważnymi obrażeniami, w ciężkim stanie) i wraz z rodzicami podziękowała ratownikowi za wszystko, co zrobił feralnego wieczora w listopadzie, aby ratować jej zdrowie i życie.

Potrącenie pieszej w Radlinie na nagraniu z monitoringu
(źródło: KP Policji w Wodzisławiu Śl.)

Na ul. Korfantego w Radlinie panowały wtedy fatalne warunki, padał rzęsisty deszcz. Po godz. 17 w dziewczynę na środku oznakowanego przejścia dla pieszych uderzył najpierw opel. Wyrzucona w powietrze spadła prosto pod koła jadącego z przeciwka volkswagena. Samochody prowadzili bardzo młodzi kierowcy. Pierwszy z nich zaraz po wyjściu z auta zaczął oglądać uszkodzenia karoserii, drugi także nie pomógł potrąconej nastolatce, podobnie jak kolejni świadkowie.

Jako pierwszy z pomocą przybiegł Krzysztof Ososiński (33 lata), wracający do domu z żoną. Jadąc w jednym z aut z tyłu nie widział samego wypadku, ale zrozumiał, że trzeba interweniować.

Ofiara leżała nieruchomo na asfalcie, a świadkowie przyglądali się jej z odległości. Nikt nie podszedł, nie pomógł, ale niektórzy wyciągnęli telefony komórkowe i nagrywali scenę.

Na początku nie było z poszkodowaną kontaktu. Ratownik ocucił ją i na szczęście po chwili odzyskała przytomność.

– Sprawdziłem, czy reaguje na bodźce, czy ma zachowane czucie w kończynach, wykluczyłem uraz kręgosłupa i wtedy ułożyłem ją w pozycji bezpiecznej na boku, ocierałem gazą krew z twarzy. Starałem się cały czas rozmawiać z ranną, uspokajałem, pocieszałem ją i podtrzymywałem kontakt werbalny, by nie utraciła świadomości - opisuje Krzysztof Ososiński. Gdy pogotowie ratunkowe było już w drodze, Emilia podała mu numer telefonu do domu. Zawiadomił rodzinę, że córka jest ranna, ale przytomna.
– Nie przerywając udzielania pomocy poinstruowałem też gapiów w pobliżu, żeby zabezpieczyli miejsce wypadku, bo samochody przejeżdżały tuż za plecami jakby nic się nie stało – zapamiętał.

Przekazał ranną w ręce ratowników medycznych, opisał wykonane czynności i wstępne rozpoznanie obrażeń. Potem spokojnie wrócił z żoną do domu, do 5-letniego syna i 2-letniej córki.

Skąd górnik kopalni Marcel wiedział, jak fachowo udzielić pomocy przedmedycznej ofierze wypadku na drodze? Traf sprawił, że niedługo przedtem Krzysztof Ososiński dotarł aż do półfinału w konkursie PGG „Pracuję bezpiecznie”. Przygotowując się do eliminacji rozwiązał setki testów o zasadach BHP i udzielania pierwszej pomocy. W pracy przeszedł też odpowiedni kurs. 

– W żaden sposób nie uważam się za bohatera. Moja reakcja była czymś naturalnym, co powinien wykonać każdy. W momencie, gdy zobaczyłem ofiarę leżącą na drodze, przestałem myśleć, a zacząłem działać. Każdy ruch, czynność, treść pytań kierowanych do rannej, były jak zakodowane w głowie. Na efekty nauki w konkursie BHP nie trzeba było długo czekać i cieszę się, że wiedziałem, jak się zachować – mówi.

Wyróżnienie Krzysztofa Ososińskiego na akademii barbórkowej w kopalni Marcel

Ale jest jeszcze inny powód, dla którego ratownictwo jest Krzysztofowi bliskie. Jego nieżyjący już ojciec przez całe życie był ratownikiem górniczym:

– Moim skrytym marzeniem jest iść w jego ślady – mówi 33-latek, który o pracę w kopalni zabiegał długich dziesięć lat. Udało się wiosną zeszłego roku i Krzysztof Ososiński rozpoczął staż w Marcelu. Jako technik elektryk z doświadczeniem operatora obrabiarek cyfrowych trafił do Oddziału Elektrycznego ds. Obiektów Podstawowych i Ruchu Powierzchni 2 (MEPP2-M).

Kierownik Arkadiusz Kluger ma o podopiecznym bardzo dobrą opinię, podkreśla, że pracownik bardzo się stara i przejawia wiele inicjatywy.

Dyrektor ds. Pracowniczych Ruchu Marcel i Rydułtowy kopalni ROW PGG Marcin Maciejczyk postanowił nagrodzić postawę Krzysztofa Ososińskiego, wyróżniono go podczas uroczystej akademii barbórkowej w Marcelu. Po spotkaniu z pracownikiem wyraził też zgodę, aby Krzysztof mógł zrealizować inne swoje plany – z pomocą PGG rozpocznie zaoczne studia wyższe na Politechnice Śląskiej w Gliwicach.

x Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies. Dowiedz się więcej.